Syndrom wypalenia kojarzy się głównie z pracą i otoczeniem zawodowym – czynnikami zewnętrznymi. Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę, ile „paliwa” dokładamy syndromowi od siebie. Zamiast raz na zawsze pozbyć się syndromu, to najczęściej sięgamy po środki, które z jednej strony dają chwilową ulgę, a z drugiej zamykają racjonalne drogi wyjścia z pułapki. Nie pozwalamy sobie pomóc i udajemy, że wszystko jest ok. To jawne sabotowanie siebie i często spotykam u osób, które trafiają na moje konsultacje. Dodatkowo, wierzymy w mocno utrwalone mity i fałszywe przekonania, które przedstawiam.
NIEZROZUMIENIE PRZYCZYN WYPALANIA SIĘ
MIT: syndrom jest zawodowy, a na wypalanie się wpływa wyłącznie toksyczna praca.
FAKT: Używana obecnie definicja wypalenia jest nieaktualna i bezużyteczna. Ch. Maslach sformułowała ją ponad 40 lat temu. Mimo kilku poprawek autorki definicja wypalenia jest całkowicie niedostosowana do rzeczywistości. W mojej opinii bardzo szkodliwa.
Nauka przesunęła granicę wiedzy o pracy ludzkiego mózgu i procesach, które nim rządzą. Wiemy również, że czynniki sprzyjające wypalaniu się leżą w większości poza pracą. Stąd narastająca ilość wypalonych wśród osób niepracujących, studentów i młodzieży czy przedstawicieli wolnych zawodów. Wypalenie nie jest zawodowe, ale emocjonalne i silnie indywidualne. Wypala nas życie i stres z nim związany oraz to, że nie umiemy odpowiednio przeciwdziałać.
NISKA ŚWIADOMOŚĆ CZYM PRAWDZIWIE JEST SYNDROM BURNOUT
MIT: każdy negatywny stan emocjonalny jest wypaleniem.
FAKT: Z przerażeniem zauważam, że wypalenie przypisuje się do wielu stanów emocjonalnych, które nie mają z nim niczego wspólnego. Najczęściej pod wypalenie podciąga się zniechęcenie zawodowe lub chwilowe przeciążenie. Pojawiają się jednak publikacje o wypaleniu rodzicielskim, małżeńskim, partnerskim lub podobne bzdury. TO ŻEROWANIE NA PROBLEMIE!! Inaczej tego nie ujmę i dodam, że jest to już patologia. Jak grzyby po deszczu pojawiają się osoby, które całkowicie nie rozumiejąc zagadnienia, próbują „pomagać” osobom z wypaleniem. Patokołczing zrobił sobie z syndromu burnout świetną pożywkę, czyniąc ogromne szkody faktycznie wypalonym.
WYSTARCZY ZMIENIĆ PRACĘ
MIT: Znów będzie słodko! Nowa firma, nowi ludzie sprawią, że wypalenie zniknie.
FAKT: Ten mit jest pochodną błędnej definicji i traktowania syndromu jako wyłącznie zawodowego. Oczywiście, odejście z toksycznej firmy lub otoczenia jest ważne dla wyeliminowania podstaw syndromu i zawsze jest szansa, że trafisz do firmy, której wartości są na wysokim poziomie.
Pamiętaj, że wypalenie jest w tobie i jeśli odpowiednio nie będziesz przeciwdziałać, to nic się samo nie ułoży. Gdy leczysz grypę to zmiana pokoju, w którym chorujesz, nie uzdrowi cię. Zabierzesz ją ze sobą.
Podobnie z syndromem – na chwilę poczujesz ulgę, ale dolegliwości powrócą. Niezaleczone wypalenie wraca ze zdwojoną siłą i lubi się szerzyć na innych. Jedynym wyjściem jest pełny proces rekonwalescencji oraz nauczenie się dbania o siebie.
MNIE TO NIE DOTYCZY
MIT: syndrom dotyka tylko ludzi słabych psychicznie, bez charakteru i generalnie wszystkich innych, ale nie mnie!
FAKT: Jest to jeden z najczęstszych błędów postrzegania syndromu. Wg światowych badań każdy może doznać wypalenia.
Czynniki syndromu pojawiają się w różnych okolicznościach, nie tylko w pracy. Wypalamy sami siebie, a również czyni to nasze otoczenie, toksyczni ludzie, a szczególnie brak „elastyczności psychicznej”. Syndromowi ulegają osoby na różnych stanowiskach, często o wysokim statusie zawodowym i społecznym. Syndrom wypalanie może dotknąć każdego w każdym czasie. To, ile masz pieniędzy, gdzie jeździsz na wakacje, jaki masz status kompletnie nie ma znaczenia.
Ważne jest czy nasz świadomość zagrożenia i czy umiesz przeciwdziałać. Z mojego doświadczenia wynika, że z tym jest krucho. Żyjemy w czasach, gdzie nie ma przestrzeni na emocjonalny oddech, towarzyszy nam ciągłą presją, szalejemy za kolejną nagrodą. Burnout dotyczy cię tak samo jak nowotwory, choroby serca lub cukrzyca.
PORADZĘ SOBIE SAM
MIT: jestem silny, przebojowy, otoczony luksusem i nawet jak pojawią się problemy, to dam radę – jak zawsze!
FAKT: już sama myśl, że dzieje się z tobą coś złego, powinna być alarmem. Czujesz to, ale jeszcze nie potrafisz zdefiniować. Zatem w jaki sposób sobie poradzisz? Od czego zaczniesz, aby zdefiniować stopień zagrożenia i dobrać metodę zapobiegania? Bardzo często spotykam osoby z takim nastawieniem. Co gorsze pielęgnują w sobie to „męskie ego”, grzęznąc w syndrom coraz bardziej.
W internecie jest wiele poradników na temat wyjścia z wypalenia, jednak są one oparte o stare pojmowanie syndromu, mylą przyczyny ze skutkami, starają się dać uniwersalne rozwiązania. Przykro mi, to nie zadziała, bo wypalenie u każdego przebiega inaczej. W różnym tempie rozwija się, ma zmienne podstawy, a co gorsze nie ma ogólnego sposobu na jego diagnozowanie.
WYJŚCIE Z WYPALENIA JEST ŁATWE
MIT: wystarczy odpoczynek (może zwolnienie L-4), kilka zmian w życiu i po kłopocie.
FAKT: Syndrom wypalenia to nie choroba, którą da się łatwo pokonać. Jest trudnym, demonicznym przeciwnikiem. Wypalenie się to suma: złych nawyków, tkwienia w stagnacji, toksycznego życia, błędnych decyzji, w szczególności braku szacunku do swoich potencjałów.
Uwolnienie się od wypalenia jest szalenie trudne, kosztowne i bolesne. Wypalenie to bardzo groźne zaburzenie funkcjonowania, które niejednokrotnie wymaga daleko idących zmian w życiu. Wprowadzania nowych (zdrowych!) nawyków, przewartościowania siebie i nawet zmiany otoczenia. Do tego musisz się odpowiednio przygotować. Inaczej będziesz ciągle powtarzał działania pozorne i pogrążał się w syndromie. Wychodzenie z syndromu jest kosztowne finansowo oraz wymaga ciężkiej pracy.
OD SYNDROMU MOŻNA UCIEC
MIT: ucieknę, schowam się i samo zniknie.
FAKT: nawet jeśli uciekniesz „w Bieszczady” to nie pozbędziesz się swojego problemu, bo wszędzie, dokąd się udasz, zabierzesz syndrom ze sobą. Taka postawa jest najgorszą z możliwych. Duszenie w sobie syndromu niczego nie rozwiązuje. Należy o nim głośno mówić, szczególnie do samego siebie. Zrozumienie tego co się z nami dzieje jest kluczowe dla sprawnej obrony i zapobiegania skutkom wypalenia.
Można tak kierować swoim życiem, aby mózg i umysł nie funkcjonowały w stanie stresu i przeciążenia. Tego właśnie nauczam na konsultacjach. Jak zawsze podkreślam, dbałość o siebie we wszystkich elementach życia, ich sprawne łączenie i świadomość siebie są najlepszą obroną przed syndromem.
SYNDROM BURNOUT NIE ISTNIEJE
MIT: syndrom jest wywołany na zapotrzebowanie społeczne.
FAKT: Powyższą opinię przeczytałem pod jedną z publikacji na linkedin. Ręce opadają na takie bzdury. Autor podobnie odnosił się do depresji.
Szkoda czasu na komentowanie, ale może być to sygnał, że pojawiają się kolejne pseudo teorie, wymyślane przez szarlatanów popnauki. Dlatego zostawiam ten mit jako ostrzeżenie.