Błędna Definicja Wypalenia

Syndrom wypalenia został sprowadzony do zawodowego, co uważam za gigantyczny błąd! Dodatkowo jest jednym z najczęściej opisywanych problemów XXI wieku. Rodzi to fałszywe poczucie, że syndrom jest dobrze zdefiniowany i opisany, a poradzenie sobie z nim nie będzie trudnością. Takie podejście to bardzo groźna pułapka, w której przyczyny z mylone z symptomami, pomoc przybiera niewłaściwe formy (niecelne programy wsparcia lub wadliwie zaprojektowane szkolenia). Tym samym, osoby cierpiące z powodu wypalenia nie mają, do kogo zwracać się po pomoc.

Pierwotne definicje oparte na wąskiej, wręcz wybiórczej grupie badanych oraz zbyt daleko wyciągniętych wnioskach, mają bardzo słabe fundamenty i nie bronią się już wobec najnowszych badań nad syndromem.

PRZYCZYNA BŁĘDNEJ DEFINICJI

Podstawy obecnego określania syndromu (jako wyłącznie zawodowego) leżą w latach 70/80-tych XX wieku.
Pierwsze próby określenia syndromu wypalenia zawodowego podjął Herbert Freudenberger w 1974 r. Bazą była jego praca z małoletnimi narkomanami i wolontariuszami. Opiekunowie uzależnionych wykazywali objawy tego, co dziś nazywa się wypaleniem. Kolejno, wypalenie opisała Christina Maslach, która prowadziła badania osób reprezentujących wysoko stresujące zawody (pracowników opieki społecznej, pielęgniarek psychiatrycznych, pomocy prawnej ludziom ubogim, psychologów klinicznych, psychiatrów, policjantów i pracowników więzień).

W obu przypadkach badania dotyczyły bardzo specyficznych, wąskich grup zawodowych, szczególnie narażonych na stres i negatywne emocje w pracy. Jednocześnie całkowicie pominięte zostały inne zawody. Zakres badań były zbyt wąski, a wyniki bezrefleksyjnie przełożono na wszystkie typy pracy i praktycznie na każdego czynnego zawodowo. Łatwo zauważyć, wypalenie zawodowe w tej definicji nie jest wynikiem rozległych badań i szerokiej pracy psychologów, ale pochodną obserwacji specyficznych, trudnych i stresujących warunków pracy konkretnych(!) zawodów. 

W ten sposób powstał mit „zawodowego” charakteru wypalenia. To stanowi ogromne nieporozumienie, albowiem wypalenie nie jest tylko zawodowe i o jego postaniu decydują również czynniki osobiste.

Niestety, pogląd reprezentowany przez Ch. Maslach utrwalił się, bowiem przez długi czas zaniechano badań nad syndromem. Przez długie lata pozostawał on w niszy. Jeszcze na początku XXI wieku mało kto rozumiał zagadnienie burn-out. Było to pojęcie kojarzone z chwilowym spadkiem zaangażowania, przemęczeniem, przepracowaniem. Nie poświęcano wypaleniu należytej uwagi; brakowało szerokich badań, analizy wielopłaszczyznowej ze strony psychologów i socjologów, a szczególnie krytycznej refleksji nad pierwotną definicją. Efektem jest koszmarny błąd WHO i sposób w jaki syndrom burn out został wpisany na listę ICD-11. Moim zdaniem powinien znaleźć się na liście chorób i to tuż obok depresji.

Kurczowe trzymanie się tego przestarzałego i wadliwego modelu, spowodowało, że dzisiaj definicja wypalenia nie uwzględnia jego indywidualnego charakteru. Indywidualnego zarówno w kontekście osoby wypalonej (jej zdrowia i odporności psychicznej, wiedzy i stopnia rozwoju intelektualnego, predyspozycji do wykonywanej pracy, umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz uwarunkowań społeczno-środowiskowych. O ile pierwsza grupa czynników jest brana pod uwagę w niewielkim stopniu, to druga zostaje całkowicie ignorowana.

Obecna, bardzo wadliwa sytuacja daje pole do nadużywania pojęcia burnout i swobodnej jego interpretacji. Pod wypalenie podciąga się wiele stanów emocjonalnych, które wykazują pewne podobieństwo do syndromu, ale nim nie są. De facto nie ma dzisiaj jednolitej i powszechnie przyjętej definicji wypalenia. Przeprowadzona w 2018 roku analiza literatury (szczególnie lekarskiej i medycznej) na temat wypalenia zawodowego jest zdumiewająca. Wyodrębniono 142 różne sposoby definiowania syndromu. Już ten fakt powinien skłonić do głębokiego zastanowienia się i krytycznego podejścia do aktualnie przyjętej przez WHO definicji syndromu.

Patrząc na wypalenie jako na zjawisko należy bezwzględnie mieć na uwadze kontekst społeczny i kulturowy oraz czynniki osobiste. Inaczej człowiek jest postrzegany w Europie czy Stanach Zjednoczonych, a zupełnie inaczej w Korei Pd., Chinach lub innych krajach. Nawet jeżeli założymy, że czynniki wypalające są wspólne, to odporność na syndrom, możliwość przeciwdziałania i sposoby wychodzenia z burn-out są już mocno zależne od uwarunkowań konkretnej osoby, jej otoczenia i środowiska. To, co w Europie jest uważane za przyczynę wypalenia, w Azji będzie uznane za słabość charakteru, nieprzystosowanie lub brak szacunku dla obowiązujących wartości. Pominięcie tego aspektu sprawia, że definicji umykają bardzo ważne elementy. To zaś skutkuje uruchamianiem wadliwych i całkowicie nieskutecznych metod przeciwdziałania syndromowi.

Podkreślę bardzo mocno, że zagadnienie wypalenia przez długi czas nie było przedmiotem badań psychologów. Dopiero okres kryzysu i pandemii covid spowodował podjęcie tematu, ale bez dogłębnej jego analizy, nowego zbadania przyczyn i powodów występowania. Ot, przyjęto przestarzałą i przekłamaną definicję. To wyrządza dodatkowe szkody, które już są odczuwalne społecznie.

Kluczowe błędy, które dzisiaj dostrzegam w definicji syndromu burn-out:

  • oparcie się na przestarzałym modelu społecznym lat 70/80-tych
  • mało reprezentatywna grupa docelowa/zawodowa,
  • brak uwzględnienia uwarunkowań indywidualnych, cech charakteru, zależności środowiskowych i społecznych.
  • skorelowanie wypalenia wyłącznie z badanymi(!) zawodami,
  • błędne przeniesienie przyczyn wypalenia na grupy nie objęte badaniami,
  • mylenie przyczyn syndromu z jego następstwami.

ZŁE SKUTKI BŁĘDNYCH DEFINICJI

Fałszywe założenia definicji wypalenia skutkują dzisiaj przypisaniem syndromowi wyłącznie kontekstu „ZAWODOWEGO”. WHO określiła wypalenie jako „syndrom wynikający z przewlekłego stresu w miejscu pracy” i bezrefleksyjnie przyjęła za Ch. Maslach trzy główne składowe: wyczerpanie emocjonalne, depersonalizację i cynizm, obniżanie oceny własnych dokonań.

Zatrzymajmy się nad tym i głęboko zastanówmy, czy te zaburzenia są wyłącznie skutkiem pracy? Czy faktycznie wypala tylko praca? Powinno mocno dać do myślenia, że objawy wypalenia emocjonalnego rozpoznaje się u osób:

  • które nie pracują w środowisku toksycznych relacji,
  • osiągających szczyty zawodowej kariery,
  • bogatych, prestiżowych i popularnych,
  • reprezentujących wolne zawody i pracujących na własny rachunek, twórców, artystów, samozatrudnionych,
  • niepracujących zawodowo oraz bezrobotnych,
  • uczniów i studentów,

Wystarczy w miejsce pracy wstawić inne okoliczności, które powodują długotrwały stres, napięcie emocjonalne, konflikty i zaburzenia funkcjonowania, aby zrozumieć, że to co jakoby wypala nas zawodowo, jest obecne we wszelkich obszarach życia – związkach i relacjach osobistych, rodzinie czy nawet codziennych obowiązkach.

WYPALENIE JEST INDYWIDUALNE I TYLKO POŚREDNIO ZAWODOWE

O indywidualnym charakterze wypalenia świadczy również to, że osoby wykonujące tą samą pracę, znajdujące się na porównywalnych stanowiskach oraz w zbliżonych organizacjach inaczej reagują na doświadczany stres. Zgodnie z definicją Ch. Maslach progresja wypalenia powinna przebiegać podobnie u wszystkich, a tak się nie dzieje. Nie neguję odpowiedzialności zawodowej jako bodźca wypalającego, ale podkreślam, że stopień w jakim on aktywuje wypalenie jest ściśle związany z indywidualnym mechanizmem odporności psychicznej. Ten zaś jest pochodną doświadczeń, wewnętrznych lęków, konfliktu wartości, zaniżonej samooceny, traum, sukcesów, osiągnięć oraz z przebiegu życia osobistego i jego aktualnego stanu.

Aktualna definicja tworzy miraż, w którym wypieramy odpowiedzialność za siebie. Przerzucamy ją na pracę, złych szefów, zawodowe relacje. Nie zdajemy sobie sprawy (lub nie chcemy), że sami jesteśmy odpowiedzialni za wypalanie się. W konsekwencji zmieniamy pracę (często wiele razy) i ze zdziwieniem zauważamy, że po krótkim czasie objawy syndromu pojawiają się na nowo. Dodatkowo nie potrafimy odróżniać burnout od innych stanów emocjonalnych: przeciążenia, zniechęcenia zawodowego lub przepracowania. 

Stworzono papierek lakmusowy, który z jednej strony przenosi ciężar odpowiedzialności na obszar pracy, z drugiej, nie rozwiązuje problemu syndromu burn-out. Mamy ogromny chaos, który nie służy przeciwdziałaniu, ale otwiera ogromne pole do pseudoedukacji, fałszywych terapii i manipulacji. WHO wylało dziecko z kąpielą, bo problemem jest wypalenie emocjonalne. Jego przyczyny są w wielu miejscach i przypisanie ich wyłącznie pracy jest kardynalnym błędem. To jest bardzo kosztowny błąd, który już uderza w społeczeństwa wysoko rozwinięte, jednak takie są skutki braku refleksji i zaprzestania działań metodycznych.

error: Content is protected !!
Przewijanie do góry